[*] Waldek ‚Dioda’ Graj [*]

Pod Chan Tengri zginął wspaniały człowiek, przyjaciel, bratnia dusza.

Waldzia zapamiętam jako uśmiechniętego, pełnego życia i energii, szukającego wyzwań… Góry były jego pasją i pamiętam, jak za każdym razem gdy mieliśmy okazję się spotkać opowiadał o planach na następną wyprawę.

Dioda, ogromny szacunek dla Ciebie i wielka strata dla nas wszystkich. Nigdy Cię nie zapomnę przyjacielu. „My psy musimy trzymać się razem” … ;(

Ostatnie plany Waldka: www.olawianiewgorach.pl
Ostatnie wypowiedzi z wyprawy: www.sport.uad.pl/index.php?c=7&f=2&p_id=4485

Notka prasowa:

Polski himalaista Waldemar „Dioda” Graj zginął w górach Tien-Szan podczas ataku na siedmiotysięczny szczyt Chan Tengri – poinformowali Onet.pl dziennikarze lokalnego portalu z Oławy, skąd pochodził.

Graj samotnie zaatakował szczyt w piątek, 22 sierpnia. Kiedy po drodze pogoda uległa załamaniu wezwał pomoc, informując jednocześnie, że stracił jeden but. Na ratunek ruszyło dwóch wspinaczy. Udało im się dotrzeć do Graja, ale jego stan był już ciężki ze względu na odmrożenia. Zmarł prawdopodobnie po drodze, a dwóch ratujących go przyjaciół było zmuszonych zostawić ciało kolegi, żeby samemu ratować życie w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych.

Pozostali członkowie wyprawy są już bezpieczni. Schodzą do Karkary, bazy kazachskiej, gdzie czeka na nich śmigłowiec. Waldemar Graj miał 37 lat, żonę i dwójkę dzieci.

Chan Tengri to najwyższy szczyt Kazachstanu. Ma 7010 m n.p.m., jego nazwa oznacza „Pana Niebios”.

Jak przeżyć?

Takie mnie czasem myśli nachodzą, postanowiłem je tu spisać… Może kiedyś do nich wrócę i stwierdzę cóż to za brednie wypisuję na tymże oto blogu oniegdaj. Żeby nie śmiecić wrzucę wszystkie w kategorię „Myśli”.

– Wymagać od życia, czy się nim cieszyć?
– Żeby się cieszyć, trzeba wymagać.

.